środa, 25 listopada 2015

Ernesta z domu Heubach

Ernesta jest prawdopodobnie "córką" Ernsta Heubach o czym świadczyć mogłaby sygnatura w kształcie podkowy.
Bohaterka postu to zakupiona okazyjnie lalka "w 100% oryginał". Oczywiście oryginalna jest jedynie głowa sygnowana znakiem podkowy i moherowa peruka. Ciało bez sygnatury, pochodzi prawdopodobnie od włoskiej celuloidowej lalki. 
Całość jednak zachowuje proporcje i nie wygląda rażąco.
Oczywiście z czasem lalka dostanie oryginalny sygnowany korpus, który leży w pudełku i czeka na kończyny.
  Lalka mierzy 70cm.

Lalka po zakupie wymagała jedynie kosmetycznych zabiegów.  Moherowa peruka zachowała się w dobrym stanie, ale niestety obcięta do ramion nie pozwala już na splecenie charakterystycznych warkoczy.  
Lalka dostała nowe rzęsy i sukienkę z halką"made in ja" oraz białą bluzeczkę, skarpety, buciki i chusteczkę na głowę.



Ernesta prawdopodobnie za sprawą mezaliansu trafiła na wieś.
 Twarde życie w gospodarstwie nadwyrężyło jej urodę. 
Wątłe ciałko, zniszczone włosy i utracony paluszek ... To nie przyćmiło jednak jej dziewczęcego uroku. 

 





A oto jej siostra Anna, którą prezentowałam w poprzednim poście. Dla niej los jak widać był łaskawszy. Widać, że to panna z miasta - warszawianka.

Lalka jest w bardzo ładnym stanie. Została przeze mnie jedynie odświeżona. 
Dostała też skarpetki i buciki pasujące kolorystycznie do sukienki.


Siostry postanowiły się spotkać i wykorzystać ostatnie promienie jesiennego słońca.






Niestety moja wiedza (a raczej jej brak) nie pozwala mi na wiarygodne określenie wieku powstania moich lalek. Prawdopodobnie będą to lata 1950-1960 co koliduje z ramami czasowymi powstawania lalek Ernsta Heubacha - 1887-1932 

Po przeglądzie moich celuloidowych "siedemdziesiątek" oprócz sygnatury podkowy i logo  Zakładów Przemysłu Terenowego w Kaliszu (1950-60), znalazłam również logo koniczynki. 
Postaram się wkrótce zaprezentować moje największe panny i ich sygnatury.

Zdjęcia sygnatur moich celuloidowych lalek:




I dla porównania sygnatura biskwitowej główki: 



Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarze.
Zapraszam do wymiany wniosków :-)
Pozdrawiam :-)

7 komentarzy:

  1. oj, dorodne, hoże dzierlatki wśród jesiennych liści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie słodkie :-) Dla małej dziewczynki taka duża lala musiała być najfajniejszą przyjaciółką do zabawy. Sama lubię wyszukiwać im sukieneczki, przebierać, ustawiać...

      Usuń
    2. tak - takie przebieranki to wg mnie najfajniejszy aspekt
      posiadania swego prywatnego lalkozbioru - jako mała
      dziewczynka marzyłam o takiej - prawie - siostrzyczce :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu moich panienek :-)

      Usuń
  3. Obie śliczne i pięknie odziane. Ja swój skarb przytulę dopiero za tydzień. Czy możesz zrobić zdjęcie sygnatury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za opóźnienie. Aura odcięła nas od internetu. Uzupełniłam post o zdjęcia sygnatur w kształcie podkowy, które posiadam w kolekcji.

      Usuń